Pierwszy dzień 20 edycji Kina na Granicy – ale nie ostatni!

lavka 2

Cieszyn 29.4.2018 Ładnie jest zacząć przygodę z Kinem na Granicy od okrągłej edycji. 20 lat – 20 edycja – a może nawet 20 godzin spędzonych na kosztowaniu sztuki? Przekraczając granice miasta Cieszyn można zauważyć wszechobecną atmosferę czegoś, co łączy ze sobą całe miasto i obecnych w nim ludzi. Jak nowa w tym świecie poradzi sobie z weteranami sztuki?

Po przybyciu na miejsce pierwsze kroki skierowałam do Herbaciarni Laja, jedynego znajomego miejsca, do którego droga nie okazała się zbyt skomplikowana. Szósty zmysł mnie nie zawiódł – tuż obok znajduje się sztab główny, gdzie mogłam odebrać swoją akredytację. Dużym ułatwieniem okazały się ogromne plakaty z tegorocznym logiem Kina na Granicy. Gdziekolwiek nie potrzebowałam dojść, czy to do kina, czy do teatru, wiernie prowadziły mnie po całym mieście, nie pozwalając na zgubienie się.

Dekoracje i reklama festiwalu zasługuje na osobny akapit. Sam rynek udekorowany jest przepięknie. Każda ławka to osobne dzieło sztuki. Wszystkich spragnionych inspiracji fotografów oraz modelek i modeli szukających odpowiednich teł do swoich zdjęć zapraszamy na cieszyński rynek.

W przypadku braku chętnych modelek mogę improwizować.

Kiedy już skończyłam zachwycać się dekoracją rynku, dobrze byłoby wybrać się na oficjalne otwarcie 20 edycji Kina na Granicy. Filmem otwierających został „Tłumacz” w reżyserii Martina Šulíka. Dramat opowiada o dwójce mężczyzn wyruszających śladem wojennej przeszłości ojca jednego z nich. Mamy okazję być świadkami rozwoju specyficznej relacji syna SS-Manna oraz ocalałego Żyda. Absurdalny czasem humor pozwala nam wczuć się w codzienne życie tej dwójki, której czasem, na krótką chwilę, udaje się zapomnieć o swoich problemach. Film balansuje między cienką linią komedii
i dramatu, jednak robi to na tyle umiejętnie, że elementy humorystyczne również niosą za sobą dramatyczny przekaz. Wielkie brawa dla reżysera, że zdołał połączyć dwa gatunki, które razem są ciężkie do udźwignięcia. Pod względem wizualnym, wielkie brawa należą się również operatorom obrazu. Praca kamery idealnie odwzorowywała charakter danej sceny, bez zbędnego przepychu
i niepotrzebnych artystycznych ujęć. Zdecydowanie pochwalam wybór filmu na otwarcie.  Kolejna ławka na rynku

To dopiero początek tegorocznej edycji, ale apetyt na dalsze produkcje został już nabrany.
Z niecierpliwością czekam na kolejną okazję do posmakowania naszego, tutejszego kina. Świetna okazja do poznania oraz docenienia rodzimych artystów.

Izabela Czajka